After a
while you learn
The subtle difference between
Holding a hand and chaining a soul
And you learn that love doesn't mean leaning
And company doesn't always mean security.
And you begin to learn
That kisses aren't contracts
And presents aren't promises
And you begin to accept your defeats
With your head up and your eyes ahead
With the grace of a woman
Not the grief of a child
And you learn
To build all your roads on today
Because tomorrow's ground is
Too uncertain for plans
And futures have a way
Of falling down in mid flight
After a while you learn
That even sunshine burns if you get too much
So you plant your own garden
And decorate your own soul
Instead of waiting
For someone to bring you flowers
And you learn
That you really can endure
That you are really strong
And you really do have worth
And you learn and you learn
With every good bye you learn.
Veronica A.
Shoffstall
istniał człowiek,
który plan miał wielki
był głupcem okrutnym,
wierzył w bajki o szczęściu
ostatnio coraz cześciej nawiedza mnie myśl zmarnowanego czasu
i choć zdaję sobie sprawę, że jeżeli nie spotka mnie pijany kierowca
to zostanie mi go jeszcze całkiem sporo
w sam raz by zapełnić klepsydrę życia
to coś już zostało utracone na zawsze
i to boli
jakoś wewnetrznie mnie gnębi
wszyscy krzykną "zmień się"
zabawne...
zawsze na coś czekam...
na kogoś, kto i tak nie dotrze
na ludzi, których nigdy nie poznam
na spełnione marzenia, które nie będą miały szansy realizacji
i śpieszę się głupia z tym czekaniem
czas rozwleka się nieubłaganie niczym krówka ciągutka
czekanie to samotność, która nie przemija
przychodzi taki czas, że zaczynam wątpić we wszystko co mnie otacza
wszechogarniający marazm
i nie wiem, co z tym zrobić
bo jak znaleźć lekartwo, gdy nie wiadomo co leczyć
przyczyna jest tam, gdzies głeboko, we mnie
ukryta
czekająca na wielki przełom, który jak na złość nie chce nadejść
a najfajniejsze jest to, że w tym śmiechu przez łzy widzę nareszcie, że jestem sama
że nie ma przy mnie nikogo
każdy ma swój mały świat ze swoimi wielkimi prolemami
(zapewne większymi od moich)
przez co tym bardziej trudno przekonać się do rozmowy
z kim...tylko z kim
gdy o nich myślę mam ochotę złapać się za głowę i krzyknąć
o!
tak dużo się wydarzyło, tak szybko, że jeszcze nie zdażyłam się nacieszyć
nicnierobieniem
i
robieniem wszystkiego na raz
zamykam oczy,przelatują wspomnienia,zapamiętame, zaksięgowane, schowane do szuflady
ale najpiękniejsze jest to, że dotrzymał słowa
że wakacje będą NASZE ....
wstajesz wcześnie rano, przez całą noc marzyłaś tylko o jednym
o tym by sie obudzić
masz wakacje
jestes szczęsliwa pełna życia
chcesz się dzielić tą radością z tą osobą która niewątpliwie kochasz
wykonujesz telefon
i nagle stajesz sie świecą z której ktoś bezceremonialnie zdmuchnął płomień
czasami lepiej jest dostać w twarz...
napisał po raz kolejny wywołując we mnie falę gniewu, która wzbiera we mnie ostatnimi czasy na samą myśl o nim
zdaję sobie sprawę, że punktu widzenia większości ludzi to on jest tym pokrzywdzonym
biednym, odrzuconym
jednak to ja czuję się ofiarą, ofiarą własnej głupoty i lęku
stracony czas boli najbardziej i najdotkliwiej, bo mamy świadomość, że już go nie cofniemy
powyższe zdanie kieruję do Ciebie Aniu
nie popełniaj moich błędów
i choć wiem, że najlepiej uczymy się na własnych to....
zastanów się czy warto
bo najpiękniejsze rzeczy w życiu przychodzą niespodziewanie
prowadzone przeznaczeniem czy też ręką Boga
po prostu się zdarzają
i dzieją się i dzieją
a później patrzac w przeszłość możemy tylko wynagradzać sobie błędy wyniesioną z nich mądrością
czasami to trochę za mało
co by było gdybym
nie pojechała wtedy na mazury
co by było gdybym
miała wtedy na sobie ciepłą kurtkę
co by było gdybyś
mnie wtedy nie objął
co by było gdyby
ktoś oprócz nas nie poszedł spać
co by było gdyby
nie te opuszczone domki
co by było gdyby
nie ten ślimak
co by było gdyby
było miejsce w namiocie
co by było gdyby
nie było tam płyty turnau'a
co by było gdyby....
ale było
i dziękujuję za to Bogu każdego dnia
w życiu można spróbować wielu rzeczy
i zawsze jest pora by zacząć coś nowego
spalić mosty
zamknąć drzwi przeszłości
wyruszyć ku nieznanej krainie marzeń
podobno...
nienawidzę jej
myśl o tym, że to replay znanej już historii
tylko role się zmieniły
każdy gra inną
nie nową
wyświechtaną
bez szczęśliwego zakończenia
i boję się, że będzie chciał szukać
nieznanego
zakazanego owocu
który wciąga i fascynuje
a ja nie jestem ani łatwa ani szybka ani przyjemna
ja nie jestem idealna
nie jestem nawet....
bo choć zwątpienie czasami puka do mych drzwi
to ja nie chcę nikogo innego
i mimo zakładu o milion
marzę by przegrał
oby "sekret" nie działał